Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the heart of saturday night. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the heart of saturday night. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 marca 2010

Five ways with... goat's cheese

Five ways with... goat's cheese

Make tarts

Roll puff pastry into rounds about 2cm bigger than your goat's cheese,and with the tip of a knife score a border 1cm in from the edge. Spoon over some caramelised onions, top with a thick slice of goat's cheese and bake at 200C/Gas 6 for about 15 minutes.

Throw into a simple salad

Arrange chunks of goat's cheese and cooked beetroot on a bed of rocket leaves. Dress with six parts extra virgin olive oil to three parts white wine vinegar and one part each of honey and Dijon mustard.

Bake with herbs

Brush thick slices of cheese with olive oil and scatter with thyme leaves. Put into the fridge for a couple of hours, then roll gently in breadcrumbs and bake in the oven at 200C/Gas 6 for about 6-10 minutes, until golden. Serve with a salad of mixed leaves and herbs, combined with slices of pear and walnuts and tossed in vinaigrette.

Crumble over pasta

Drizzle chunks of aubergine, slices of red pepper and halved cherry tomatoes with olive oil and season. Roast in a preheated oven at 200C/Gas 6 for about 15-20 minutes, until tender. Boil some penne in salted water until al dente, drain and mix with the roasted vegetables and crumbled goat's cheese.

Use for sweet bruschetta

Slice some eating apples and sauté them in a pan with a little butter and brown sugar until soft and caramelised. Grill thick slices of goat's cheese until golden. Toast some good bread and top with a slice of grilled cheese and some caramelised apple.

BEST FRIENDS WITH

Fruit and nuts. A fruity chutney is a great accompaniment; or try a fresh, young goat's cheese with fresh fruit and crusty bread.

adapted from The Times online, Feb 28, 2009
-----------------------------------------------------------------------------------

Pięć przykazań sera koziego

Tarta rozdarta

Zawiń ciasto francuskie w krążki ok. 2cm większe od sera, wykonaj w nich czubkiem noża jednocentymetrowe nacięcia wzdłuż brzegu. Nałóż trochę karmelizowanej cebuli, przykryj grubym kawałkiem sera koziego i zapiekaj w temperaturze 200 stopni C przez ok. 15 min.

Dyskretny urok sałatki

Ułóż kawałki sera koziego oraz gotowanego buraka na ściółce z liści rukoli. Dodaj sosu sporządzonego w proporcji 6/10 najwyższej jakości oliwy z oliwek, 3/10 białego octu winnego i 1/10 miodu z musztardą Dijon.

Ziołowa pokusa

Posmaruj cienkie plasterki sera oliwą z oliwek i posyp liścmi tymianku. Wstaw do lodówki na parę godzin. Następnie obtocz w bułce tartej i piecz przez ok. 6-10 min. w piekarniku w temp. 200 stopni C, dopóki potrawa się nie zarumieni. Serwuj z sałatką z liści i ziół, w połączeniu z plastrami gruszki i orzechami włoskimi w winegrecie.

W stogu makaronu

Pokrop kawałki bakłażana, plasterki czerwonej papryki i połówki pomidorów wiśniowych oliwą z oliwek i dopraw. Opiekaj w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni C przez 15-20 min., aż zmiękną. Ugotuj trochę makaronu penne al dente w osolonej wodzie, odsącz i zmieszaj z podpieczonymi warzywami i rozkruszonym serem kozim.

Słodka bruschetta*

Pokrój kilka jabłek na plasterki. Rozpuść na patelni małą ilość masła z brązowym cukrem, podsmaż jabłka saute, aż zmiękną i zbrązowieją. Opiecz plasterki sera koziego do ozłocenia się. Przygotuj parę grzanek z dobrego chleba, podawaj z serem i jabłkiem.

SERDECZNE POROZUMIENIE


z owocami i orzechami. Świetnym dodatkiem jest owocowy sos korzenny; spróbuj też sera koziego ze świeżymi owocami i chrupiącym chlebem.

trenslejted baj mi for imaginary Pani Domu, 6.03.10

*wersja nieoficjalna: Bruschetta Dulcy-mee-a

sobota, 6 lutego 2010

five years

it never quite works out.

Pushing thru the market square, so many mothers sighing
News had just come over, we had five years left to cry in
News guy wept and told us, earth was really dying
Cried so much his face was wet, then I knew he was not lying
I heard telephones, opera house, favourite melodies
I saw boys, toys electric irons and T.V.'s
My brain hurt like a warehouse, it had no room to spare
I had to cram so many things to store everything in there
And all the fat-skinny people, and all the tall-short people
And all the nobody people, and all the somebody people
I never thought I'd need so many people

A girl my age went off her head, hit some tiny children
If the black hadn't a-pulled her off, I think she would have killed them
A soldier with a broken arm, fixed his stare to the wheels of a Cadillac
A cop knelt and kissed the feet of a priest, and a queer threw up at the sight of that

I think I saw you in an ice-cream parlour, drinking milk shakes cold and long
Smiling and waving and looking so fine, don't think
you knew you were in this song
And it was cold and it rained so I felt like an actor
And I thought of Ma and I wanted to get back there
Your face, your race, the way that you talk
I kiss you, you're beautiful, I want you to walk

We've got five years, stuck on my eyes
Five years, what a surprise
We've got five years, my brain hurts a lot
Five years, that's all we've got
We've got five years, what a surprise
Five years, stuck on my eyes
We've got five years, my brain hurts a lot
Five years, that's all we've got
We've got five years, stuck on my eyes
Five years, what a surprise
We've got five years, my brain hurts a lot
Five years, that's all we've got
We've got five years, what a surprise
We've got five years, stuck on my eyes
We've got five years, my brain hurts a lot
Five years, that's all we've got
Five years
Five years
Five years
Five years

sobota, 5 grudnia 2009

sobota, 21 listopada 2009

Łaje, a ty jaje

ŁAJE, A TY JAJE
Dramat w trzech aktach
pozorowany

OSOBY

trzej bracia:
MIKOŁAJ – średniego wzrostu, mściwie rudy, boso
KOMIŁAJ – najwyższy, postawny brunet, bordowe trzewiki
KUBIŁAJ – uroda orientalna, leży (boso)
rytualnie usposobieni
GORĄCA SZARLOTKA – młoda i ponętna blondynka, uszy przebite pinezkami (prawe czerwoną, lewe zieloną). Czarny żakiet, czerwone usta, czarne szpilki.
STĘCHŁA BABKA – nieapetyczna starucha. Siwe kosmyki uciekają jej z koka i wpadają do garnka z jakąś breją, który nosi na pasku przepasanym przez ramię.
GAPIE – przynajmniej dziesięciu, mogą się powtarzać

AKT I

Scena I

Kubiłaj leży na wznak (i na plecach). Mikołaj stoi nad nim, lewa noga tryumfalnie oparta o ciało. Obok Komiłaj pochylony, z piłą ręczną w rękach.

MIKOŁAJ
Więc to tak!

KOMIŁAJ
Jakże tak?

MIKOŁAJ
Wprzódy wspak!

KOMIŁAJ
Dobrze tak?

MIKOŁAJ
To mi w smak!

Tną Kubiłaja wzdłuż. Wyrywa się.

MIKOŁAJ
Leżeć, swołocz!

Leży posłusznie. Czasem jęknie.

KUBIŁAJ

MIKOŁAJ
Ani słowa!

KOMIŁAJ
Moja w tym głowa – he, he.

Przydusza Kubiłaja kolanem

KUBIŁAJ
Nie, nie!

Zamieniają się rolami. Kubiłaj wstaje, Komiłaj lega (legnie?). Mikołaj bierze piłę i kończy cięcie, Kubiłaj przytrzymuje Komiłaja.

KOMIŁAJ
O, zbójcy!

Wygląda, jakby umarł.

MIKOŁAJ
Bujać to my, ale nie nas!

KUBIŁAJ
Mikołaju – już czas.

MIKOŁAJ
odrywa się z niechęcią; grożąco:
Jeszcze się tu przejdziemy!

KOMIŁAJ
Po moim trupie!

MIKOŁAJ
Bynajmniej!

KUBIŁAJ
Chodźmy już.

MIKOŁAJ
Tchórz!

Wychodzą.


Scena II

Pomieszczenie z kominem. Dookołań gapie. Wśród nich Gorąca Szarlotka i Stęchła Babka.

GORĄCA SZARLOTKA
W czas.

STĘCHŁA BABKA
W sam raz.

MIKOŁAJ i KUBIŁAJ
witają się
Z nami, czy bez nas.

STĘCHŁA BABKA
Mikołaju.

MIKOŁAJ
Nie chcę!

GORĄCA SZARLOTKA
Proszę.

MIKOŁAJ
Tylko dla ciebie.

Wchodzi do komina. Ogląda się ostatni raz.

KUBIŁAJ
patrzy z wyczekiwaniem

MIKOŁAJ
symulując wzruszenie
Żegnajcie! Powiedz Komiłajowi...

znika w czeluści

(22.08.2009)
KUBIŁAJ
prawi morał
Przyszłość narodu zdobywa się potem – a zatem pomyślę o tym jutr
o.

KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI
zachwyt


Opinia krytyka:
Sztuka, której nie powstydziłby się sam Gałczyński, ba, nawet w repertuarze młodego Wyspiańskiego miałaby okazję się pojawić, gdyby tylko jeden z drugim taki talent rozległy mieli. Czuć naleciałości przewrotnego absurdyzmu Witkacego (brak pozostałych aktów) oraz lekki swąd głęboko skrywanego Weltschmerzu (nieuchronne odejście Mikołaja). Echa dekadentyzmu przejawiają się w scenie pierwszej, z początku nieśmiało, skrycie, by w scenie drugiej uderzyć nas z impetem niechcianego brzemienia, jakby niebo waliło nam się na głowę. I w pewnym sensie tak właśnie się dzieje – oto widzimy tłum. Na co czeka tłum? Obecność tłumu zawsze jest niepokojąca. Tłum czeka na Zbawiciela – niezmiennie, naturalnie, odwiecznie skupiony wokół ostatniego bastionu nadziei, jakiego uosobieniem – czy też może raczej urzeczowieniem, paradoksalnie urzeczywistnieniem, a dla czytelnika niewątpliwie urzeczeniem – jest w sztuce komin. Czy komin – czy też: Komin – ma budzić skojarzenia z Kominternem? Znajduje się wszak w centrum wydarzeń, podlega emocjom ludu, jest obiektem silnych uczuć – jest również tworem człowieka, niezaprzeczalnie nosi w sobie gros możliwości – ale czy jest nadzieją, która może dać rezultat? Czy przyniesie plon ogólnej szczęśliwości – co w zamierzeniu było celem komunizmu – czy też raczej zgarnie śmiertelne żniwo - - wiemy przecież, jak to było. A gdyby tak spojrzeć na komin nie jak na obietnicę, ale jak na jej spełnienie? Oto Bóg zesłał Komin – oto wrota do nowego życia – nowych możliwości – próg wielkiej tajemnicy. Do ludu tedy należy DECYZJA, jakie kroki podjąć. Lud jednak nie potrafi decydować – litości, jest tylko ludem – tradycyjnie więc los ogółu leży w rękach (a właściwie stopach) jednostki. Zdeptany los świata. Trzech braci rywalizuje o przywilej – nad dwoma z nich ciąży fatum rodem z antycznej tragedii. Jeden z nich musi zginąć, by drugi mógł przekroczyć granicę między znanym a nieznanym. Trzeci, no cóż, trzeci stoi i patrzy – pamiętając słowa Miltona, on również służy jakiemuś wyższemu celowi. Można by stwierdzić, iż jest bierny; czy tak jest w rzeczywistości? A czym jest rzeczywistość? Z początku bracia nie wiedzą, którego z nich czeka śmierć, a którego życie – Mikołaj z Komiłajem, demoniczny duet, próbują wypełnić przeznaczenie – okazuje się jednak, że miejsce Kubiłaja należy do Komiłaja – okrutny żart losu przewraca cały dotychczasowy porządek do góry nogami. Prawdziwa przewrotność sztuki polega jednak na tym, iż do końca nie wiemy, jaki los czeka każdego z braci – Mikołaj znika i nie wiemy, co dalej. Komiłaja opuszczamy, gdy dycha jeszcze – czy wstanie? Czy zginie? Te pytania pozostają bez odpowiedzi. Podobnie Komiłaj – zapomniawszy o swych ranach, zapomniawszy o uczuciach, kibicuje Mikołajowi na ścieżce jego przeznaczenia, by po jego odejściu stoczyć się w koleiny apatii i dolinę komunałów. Jego przyszłość może być wieloraka, wydaje się jednak z góry przegrany, pogodzony z losem, bierny wobec niego, bierny wobec świata i narodu.
Stęchła Babka onieśmiela, przeraża, jej monumentalny garniec z breją zachodzi w podświadomość widza jak drzazga - z początku, wydawać by się mogło, pic na wodę, już po chwili jednak odczuwamy z jego powodu pewien niedosyt, niedosyt bólu, żądamy wozu bądź przewozu, uwolnienia od wizji lub jej pełnego doświadczenia. Wobec bólu nie pozostajemy bierni - dostrzegamy jego (kotła; ale i bólu) monumentalność, nieodłączność, wieloznaczną jednoznaczność. Gorąca Szarlotka – uwięziona u boku staruchy, jej wierna, choć nie z wyboru, towarzyszka, niejako dziesiąta woda po kisielu, reprezentuje spętaną rozwiązłość Zachodu, wyzywające jej kolczyki i ubiór zdają się wywrzaskiwać pretensje wobec bezsensu istnienia, wobec Mikołaja jest ona jednak pełna czułości, afekcji wręcz. Czy dlatego, że wie, iż dla ich przeszłości nie ma przyszłości? A może to dla ich przyszłości nie ma przeszłości, wspólnego mianownika, ujmując sprawę metaforycznie: czekoladowego budyniu, który mogliby spożyć razem, gdzieś, kiedyś, w starej rzeczywistości, do której ona nie ma wstępu, a z której on zrezygnował, zanim cokolwiek okazało się prawdą? Czy rozdziela ich mnogość znaków zapytania, czy cokolwiek ich rozdziela, czy może są jednością, a wszystko dookoła fraszką jeno, śpiewaną sobie a muzom bez wyraźnej przyczyny? Co łączy, a co dzieli. Co powstaje, a co znika. Tak ważkich tematów nie ważyłby się w swej twórczości podjąć żaden z rodzimych twórców, współczesnych czy minionych.
Nawet ja, krytyk idealny, nie potrafię w swej małości zinterpretować należycie zakończenia – co chciał przekazać Komiłajowi Mikołaj? Czy udawał tylko wzruszenie? A może to kolejna zagadka, wyzwanie dla czytelnika? A co, jeśli życie całe jest tylko zagadką, nigdy – znaczeniem?

krytyk utonął w maśle


dopisane zostało: koniec.

sobota, 31 października 2009

sobota, 24 października 2009


z etykietki:

Śpiewaj z Kubusiem
Kubuś z marchewek przetartych
Sam spróbuj jak wiele jest warty
Dla dzieci najlepszy od lat!
Sok marchwiowo-owocowy
Kubuś gęsty, ulubiony!
Tak pyszny jest już z natury
Gdy pijesz masz uśmiech na buzi!
Z Kubusiem udany masz dzień!
Sok marchwiowo-owocowy
Kubuś gęsty, ulubiony!


no kurwa.

warty? czemu nie wisły, do cholery?
natury - buzi? to ma być rym?
jaką funkcję pełnią trzeci i ósmy wers, jeden Bóg wie. Zgaduję, że to, co się powtarza, to refren. I dzięki niech będą niebiosom, że umieszczono obok informację "najlepszy do picia, naturalnie!". Bez podpowiedzi byłabym skłonna go zjeść. Dawno nic spoza studiów mnie tak nie sfrustrowało, ho, ho, tak, tak!

na temat

sobota, 10 października 2009

lazy bastard

A person who has not done one half his day's work by ten o'clock, runs a chance of leaving the other half undone - Mrs Dean in Wuthering Heights by Emily Bronte

So true. So see you at Sajko's (śmiesznie to wygląda).

sobota, 3 października 2009

Everybody Lies


The truth lies where the sleeping dogs lie, und da liegt der Hund begraben.
You can either believe this man had made a sudden miraculous recovery, or admit he is an asshole.

(met in Natural History Museum, London 2008. Or was it somewhere else?)

sobota, 26 września 2009

Happy Birthday, Thomas Stearns.


I grow old . . . I grow old . . .
I shall wear the bottoms of my trousers rolled.

[read that as Gregory House] Which reminds me I didn't bother to happy birthday old Willie Faulkner. All the bestest!
And in case you forgot, my birthday is also coming up! I thought it would be nice to relieve you a bit from under the burden of having to come up with an interesting and accurate gift. So, here's my wishlist:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
Alright, now, that would be enough. Let's not get carried away. (Actually, let's!)

And there might be a party. (Presence not obligatory. Presents, though...)